poniedziałek, 29 lipca 2013

Part.18

W samolocie usiadłam bliżej okna, obok Rox i Harryego. Nie wiem w ogóle czemu. Pierwszy raz lecę samolotem i szczerze boję się.
- Za około 12 godzin będziemy w raju. – uśmiechnęła się do mnie Rox.
- Wiem. – odpowiedziałam i wzięłam głęboki oddech. 12 godzin? Boooooże. Wyciągnęłam sobie książkę „Ostatnia Piosenka”, którą mogę czytać z 50 razy, a i tak mi się nie znudzi.
- Ej boję się. – skierowałam do przyjaciółki.
- Nie ma czego. Na początku uszy Ci się zatkają pod wpływem ciśnienia, a później będzie dobrze. – pocieszyła mnie trochę.

Od czasu do czasu zerkałam za okno, spoglądając na jasne, niebieskie niebo przybierające granatowy odcień,  gdzie gwiazdy rozsiały się na całej jego powierzchni. Ślicznie. Stałam się senna, wszyscy wokół mnie już spali, a ja czytałam sobie książkę. Oparłam głowę o siedzenie i zamknęłam oczy. W czasie lotu budziłam się parę razy, bo Rox czasami gada przez sen, albo usłyszałam rozmowy innych pasażerów.
- Za chwilę będziemy. – powiedział zaspanym głosem Harry.

Chwyciłam swoją torbę na ramię i bagaż. Wyszłam z samolotu i uderzyło mnie gorące i gęste powietrze Bahamów. Nie byłam przyzwyczajona do takiej pogody, inni jednak byli do tego przyzwyczajeni. Tylko ja nigdzie nie wyjeżdżałam. Udaliśmy się do naszego atlantyckiego kurortu, a potem do wyznaczonych pokoi. Nie rozumiem jednak dlaczego Harry wybrał tylko jedno „mieszkanie”. Ale szybko nam to wyjaśnił.
- Przepraszam was, że wszyscy musimy być w jednym pomieszczeniu i po ileś w pokoju, ale to było jedyne mieszkanie, które udało mi się zdobyć na tą datę i na taką ilość ludzi. – podrapał się po głowie i postawił walizki na środku pokoju.
- Nic się nie stało. – powiedziałam do niego. – I tak jest ładny. – byłam pod wielkim wrażeniem widoku z balkonu. Bez zwracania uwagi na otaczających mnie ludzi, moje stopy zaprowadziły mnie do wielkiego okna, na którym chwilę później położyłam dłoń. Gapiłam się na widok, na basen poniżej i na ocean, który poraził mnie swoim błękitem.
- Hah Julie, jeżeli aż tak Ci się podoba ten widok to w tej sypialni jest taki sam. – mówił do mnie Niall. A ja chyba byłam w jakimś transie, bo nawet się nie ruszyłam. – Hej ziemia do ślicznej! – zawołał.
- C-Co? – zająkałam. Wszyscy zachichotali.
- Hah, nic. Chodź do tego pokoju, na pewno Ci się spodoba. – pokazał kciukiem za siebie. Nic nie mówiąc weszłam do środka. Bez zastanawiania znowu podeszłam do okna, otwarłam je i wyszłam na balkon.
- Pięknie, prawda? – usłyszałam dobrze znany mi głos za sobą. Skinęłam tylko głową i dobiegł do mnie zapach dymu tytoniowego. 

- Masz zamiar kiedyś z tym skończyć? – zapytałam.
- To znaczy z czym? – zapytał zachrypniętym głosem, a mnie przeszły ciarki. Odwróciłam się do niego i wskazałam palcem na papierosa. – Raczej nie. – wzruszył ramionami.
- Oh. – odwróciłam się i znów wpatrywałam w ocean i płynące po nim jachty oraz żaglówki.
- Julie… - nie dokończył, bo przerwał mu Ryan.
- Justin. O Julie. Idziemy na plażę. – powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. – O Julie, mogę z Tobą porozmawiać? – skinęłam tylko głową. Tak jeżeli miał mi coś ciekawego do powiedzenia niech gada. Gorzej by było z wysłuchaniem Justina.
- Julie.. – zaczął. Czy oni zawsze muszą zaczynać od mojego imienia? – Mam dość. Wiem, że znowu Cię skrzywdziliśmy, ale ja nie chcę Cię znowu stracić. Jesteśmy razem na wakacjach i chcę, żeby było dobrze. Te dwa tygodnie były jak męczarnia. Ja już nie potrafię bez Ciebie, potrzebuję Cię i nie tylko ja. Najbardziej potrzebuje Cię Justin. Więc proszę wybacz nam, to wszystko było po to, żeby Cię chronić. Zrozum nas. – spojrzałam na niego.
- Okay.. – powiedziałam. Tak okay. Jak już mamy być te dwa tygodnie na tych Bahamach i mam nie rozmawiać z nimi. Cóż. Zwariowałabym; Spojrzał na mnie zdezorientowany.
- To wszystko? – zapytał.
- Tak. A co mam Ci jeszcze powiedzieć. – wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam sobie strój o poszłam się w niego przebrać.

Justin’sPOV

Chciałem porozmawiać z Julie, ale Ryan jak zawsze musi mi kurwa przerwać. Ja pierdole. Chciałem jej wyjaśnić, chociaż spróbować. Ale nie. Eh. Siedzieliśmy na kanapie i czekaliśmy na dziewczyny i Ryana.
- Boże, Ryan gorzej niż baba. – zachichotałem.
- To idźcie, my was dogonimy. – do pokoju weszła Rox. Harry patrzył się na nią jak by miał ochotę w tej chwili ją tutaj pieprzyć. W tym stroju, no nie powiem, wyglądała niczego sobie, a jeżeli ona wygląda tak, to jak może wyglądać Julie.
- Okay. To chodźcie. – powiedział Harry, wstaliśmy i wyszliśmy z pokoju.

- No jesteście już. – powiedział Harry, a Rox usiadła mu na kolanach. Zauważyłem, że Niall, Zayn i Louis wpatrują się za czymś za mną. Odwróciłem się, a moim oczom ukazała się Julie. Otwarłem szeroko oczy. Nie wierzę w to co widzę. Dość, że ta dziewczyna jest tym na co czekasz całe życie, to jeszcze do tego jest mega seksowna. Ten strój, po prostu brak słów.
- O mój Boże Julie. – odezwał się Niall.
- Zajebista jest, nie? – zapytała Rox. Owszem jest. Nie umiem sobie wybaczyć tego, że nie mogę się nią teraz pochwalić. Nie mogę tym wszystkim ludziom tutaj, gapiących się na nią, łapczywymi oczami, pokazać, że ta dziewczyna jest moja. I jeżeli tylko ją dotkniesz nogi z dupy Ci powyrywam.
- Ślicznie wyglądasz. – Louis do niej podszedł i objął ją ramieniem wokół tali.
- Wcale, że nie. – uśmiechnęła się do niego i lekko zarumieniła.
- Idę po coś do picia, ktoś idzie ze mną? – zapytał Louis. Niall tylko się zgłosił i poszedł za chłopakiem. Rox i Harry poszli w swoją stronę. A Ryan, Chaz i Zayn poszli do wody. Zostałem sam z Julie. I jest okazja.
- Julie. – zacząłem, a dziewczyna obok mnie usiadła.
- Tak? – popatrzyłem na nią dziwnym wzrokiem. I tak sama, przecież, dobra nie czaje, to jest zła, czy nie?
- Naprawdę ślicznie wyglądasz. – uśmiechnęła się do mnie. Gubię się, przecież. Boże ej.
- Dziękuję. W sumie nie myślę tak, wyglądam jak zawsze, a mianowicie jak .. gówno. – zachichotała.
- Masz rację. – drażniłem się. Nie wiem, czy mogę, ale już trudno powiedziałem.
- No to się wreszcie zastanów, jak wyglądam. – powiedziała obrażona.
- Ej, tylko żartowałem. – dźgnąłem ją lekko łokciem. Dziewczyna się uśmiechnęła. To już drugi raz. Ale co jej się stało, że jednak postanowiła się do mnie odezwać. – Julie. Przepraszam.
- Ale nie masz za co. – popatrzyłem na nią zdziwiony. – Zrozumiałam. Chcieliście mnie chronić. Ale to i tak nie pomogło.
- Ja to?
- Nie mogłam spokojnie wyjść z domu, bo zaczepiali mnie jacyś kolesie, których widziałam pierwszy raz na oczy. Mówili mi cos ciągle o Tobie. – powiedziała, a ja czułem, że zaczynam się wkurzać.
- Coś Ci zrobili?
- Nie. Ale tylko czekam kiedy wróci Greg. – popatrzyła przed siebie. – Ale nie chcę teraz o tym rozmawiać. Okay? Chcę miło spędzić czas. Z wami.
- Okay. Ja również. – najbardziej chciałem te dwa tygodnie spędzić z Tobą. Ale ta dziewczyna na pewno do mnie nic nie czuje. Wydaję mi się, że ważniejszy jest Niall; Nie spodziewałem się tego, że tak szybko mi wybaczy. Jest kochana.
- Idę do chłopców. Idziesz też? – pokazała palcem na ocean i na tych debili. Skinąłem tylko głową i wstałem.

Julia’sPOV

Wybaczyłam mu, bo dłużej już tak nie umiem. W samolocie dużo myślałam o tym, czy im nie wybaczyć. I może jeżeli tego nie zrobię, zniszczę wszystkim wakacje. No i wybaczyłam. Nie żałuję. Chciałam te dwa tygodnie spędzić w zgodzie i z Justinem. Chciałam je zapamiętać. Nie z kłótnia, tylko z dobrze spędzonymi chwilami. Ale Justin na pewno nic do mnie i tak nie czuje. Tylko się łudzę. Ale cóż. Przez dwa tygodnie mogę być przy nim.
- Dlaczego nie wchodzisz? – zapytał mnie Ryan.
- Nie mogę. Babskie sprawy, rozumiesz. – zrobiłam smutną minkę.
- Aa. Okay. – Ryan uśmiechnął się do mnie. – To chociaż nóżki zamocz. – podał mi rękę. Ujęłam ją i weszłam do wody. – Zaraz wracam. – zostawili mnie tam sami i poszli się po wydurniać. Stałam tam i śmiałam się z nich. Nagle podeszło do mnie dwóch chłopców. Jeden przerzucił mnie sobie przez ramię, a drugi się tylko przyglądał.
- Co do cholery?! Puść mnie. – zaczęłam się wyrywać.
- Spokojnie Mała. Teraz pójdziemy się wykapać. – zachichotał.

- Nie! – wykrzyczałam i zauważyłam, że w naszą stronę idzie zdenerwowany Justin, do tego Ryan, Zayn i Chaz. Tak nadchodzą kłopoty i bójka. 


***
I jak? 
Wiem, też mało with Justin moments, ale starałam się. ;\ 


A tak po za tym to kocham was <3
za to że to czytacie. :) 
dziękuję. ! 

Jeżeli będę pisać jeszcze jakieś opowiadanie, ktoś będzie czytał? :)

2 komentarze:

  1. Tak . Jeśli będziesz pisała jeszcze jedno opowiadanie to będę czytać .;)
    Czekam na następny -chce ta bujke

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super .!!!
    Szybko next .!!!

    OdpowiedzUsuń