W samolocie
usiadłam bliżej okna, obok Rox i Harryego. Nie wiem w ogóle czemu. Pierwszy raz
lecę samolotem i szczerze boję się.
- Za około 12
godzin będziemy w raju. – uśmiechnęła się do mnie Rox.
- Wiem. –
odpowiedziałam i wzięłam głęboki oddech. 12
godzin? Boooooże. Wyciągnęłam sobie książkę „Ostatnia Piosenka”, którą mogę
czytać z 50 razy, a i tak mi się nie znudzi.
- Ej boję się. –
skierowałam do przyjaciółki.
- Nie ma czego. Na
początku uszy Ci się zatkają pod wpływem ciśnienia, a później będzie dobrze. –
pocieszyła mnie trochę.
Od czasu do czasu
zerkałam za okno, spoglądając na jasne, niebieskie niebo przybierające
granatowy odcień, gdzie gwiazdy rozsiały się na całej jego
powierzchni. Ślicznie. Stałam się
senna, wszyscy wokół mnie już spali, a ja czytałam sobie książkę. Oparłam głowę
o siedzenie i zamknęłam oczy. W czasie lotu budziłam się parę razy, bo Rox
czasami gada przez sen, albo usłyszałam rozmowy innych pasażerów.
- Za chwilę
będziemy. – powiedział zaspanym głosem Harry.
Chwyciłam swoją
torbę na ramię i bagaż. Wyszłam z samolotu i uderzyło mnie gorące i gęste
powietrze Bahamów. Nie byłam przyzwyczajona do takiej pogody, inni jednak byli
do tego przyzwyczajeni. Tylko ja nigdzie nie wyjeżdżałam. Udaliśmy się do
naszego atlantyckiego kurortu, a potem do wyznaczonych pokoi. Nie rozumiem
jednak dlaczego Harry wybrał tylko jedno „mieszkanie”. Ale szybko nam to
wyjaśnił.
- Przepraszam was,
że wszyscy musimy być w jednym pomieszczeniu i po ileś w pokoju, ale to było
jedyne mieszkanie, które udało mi się zdobyć na tą datę i na taką ilość ludzi.
– podrapał się po głowie i postawił walizki na środku pokoju.
- Nic się nie
stało. – powiedziałam do niego. – I tak jest ładny. – byłam pod wielkim
wrażeniem widoku z balkonu. Bez zwracania uwagi na otaczających mnie
ludzi, moje stopy zaprowadziły mnie do wielkiego okna, na którym chwilę później
położyłam dłoń. Gapiłam się na widok, na basen poniżej i na ocean, który
poraził mnie swoim błękitem.
- Hah Julie, jeżeli
aż tak Ci się podoba ten widok to w tej sypialni jest taki sam. – mówił do mnie
Niall. A ja chyba byłam w jakimś transie, bo nawet się nie ruszyłam. – Hej
ziemia do ślicznej! – zawołał.
- C-Co? –
zająkałam. Wszyscy zachichotali.
- Hah, nic. Chodź
do tego pokoju, na pewno Ci się spodoba. – pokazał kciukiem za siebie. Nic nie
mówiąc weszłam do środka. Bez zastanawiania znowu podeszłam do okna, otwarłam
je i wyszłam na balkon.
- Pięknie, prawda?
– usłyszałam dobrze znany mi głos za sobą. Skinęłam tylko głową i dobiegł do
mnie zapach dymu tytoniowego.
- Masz zamiar
kiedyś z tym skończyć? – zapytałam.
- To znaczy z czym?
– zapytał zachrypniętym głosem, a mnie przeszły ciarki. Odwróciłam się do niego
i wskazałam palcem na papierosa. – Raczej nie. – wzruszył ramionami.
- Oh. – odwróciłam
się i znów wpatrywałam w ocean i płynące po nim jachty oraz żaglówki.
- Julie… - nie
dokończył, bo przerwał mu Ryan.
- Justin. O Julie. Idziemy
na plażę. – powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. – O Julie, mogę z Tobą
porozmawiać? – skinęłam tylko głową. Tak jeżeli miał mi coś ciekawego do
powiedzenia niech gada. Gorzej by było z wysłuchaniem Justina.
- Julie.. – zaczął.
Czy oni zawsze muszą zaczynać od mojego imienia? – Mam dość. Wiem, że znowu Cię
skrzywdziliśmy, ale ja nie chcę Cię znowu stracić. Jesteśmy razem na wakacjach
i chcę, żeby było dobrze. Te dwa tygodnie były jak męczarnia. Ja już nie
potrafię bez Ciebie, potrzebuję Cię i nie tylko ja. Najbardziej potrzebuje Cię
Justin. Więc proszę wybacz nam, to wszystko było po to, żeby Cię chronić.
Zrozum nas. – spojrzałam na niego.
- Okay.. –
powiedziałam. Tak okay. Jak już mamy być te dwa tygodnie na tych Bahamach i mam
nie rozmawiać z nimi. Cóż. Zwariowałabym; Spojrzał na mnie zdezorientowany.
- To wszystko? –
zapytał.
- Tak. A co mam Ci
jeszcze powiedzieć. – wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam sobie strój o poszłam się
w niego przebrać.
Justin’sPOV
Chciałem porozmawiać
z Julie, ale Ryan jak zawsze musi mi kurwa przerwać. Ja pierdole. Chciałem jej
wyjaśnić, chociaż spróbować. Ale nie. Eh. Siedzieliśmy na kanapie i czekaliśmy
na dziewczyny i Ryana.
- Boże, Ryan gorzej
niż baba. – zachichotałem.
- To idźcie, my was
dogonimy. – do pokoju weszła Rox. Harry patrzył się na nią jak by miał ochotę w
tej chwili ją tutaj pieprzyć. W tym stroju,
no nie powiem, wyglądała niczego sobie, a jeżeli ona wygląda tak, to jak może
wyglądać Julie.
- Okay. To
chodźcie. – powiedział Harry, wstaliśmy i wyszliśmy z pokoju.
- No jesteście już.
– powiedział Harry, a Rox usiadła mu na kolanach. Zauważyłem, że Niall, Zayn i
Louis wpatrują się za czymś za mną. Odwróciłem się, a moim oczom ukazała się
Julie. Otwarłem szeroko oczy. Nie wierzę w to co widzę. Dość, że ta dziewczyna
jest tym na co czekasz całe życie, to jeszcze do tego jest mega seksowna. Ten
strój, po prostu brak słów.
- O mój Boże Julie.
– odezwał się Niall.
- Zajebista jest,
nie? – zapytała Rox. Owszem jest. Nie
umiem sobie wybaczyć tego, że nie mogę się nią teraz pochwalić. Nie mogę tym
wszystkim ludziom tutaj, gapiących się na nią, łapczywymi oczami, pokazać, że
ta dziewczyna jest moja. I jeżeli tylko ją dotkniesz nogi z dupy Ci powyrywam.
- Ślicznie
wyglądasz. – Louis do niej podszedł i objął ją ramieniem wokół tali.
- Wcale, że nie. –
uśmiechnęła się do niego i lekko zarumieniła.
- Idę po coś do
picia, ktoś idzie ze mną? – zapytał Louis. Niall tylko się zgłosił i poszedł za
chłopakiem. Rox i Harry poszli w swoją stronę. A Ryan, Chaz i Zayn poszli do
wody. Zostałem sam z Julie. I jest okazja.
- Julie. –
zacząłem, a dziewczyna obok mnie usiadła.
- Tak? –
popatrzyłem na nią dziwnym wzrokiem. I tak sama, przecież, dobra nie czaje, to
jest zła, czy nie?
- Naprawdę ślicznie
wyglądasz. – uśmiechnęła się do mnie. Gubię się, przecież. Boże ej.
- Dziękuję. W sumie
nie myślę tak, wyglądam jak zawsze, a mianowicie jak .. gówno. – zachichotała.
- Masz rację. –
drażniłem się. Nie wiem, czy mogę, ale już trudno powiedziałem.
- No to się
wreszcie zastanów, jak wyglądam. – powiedziała obrażona.
- Ej, tylko
żartowałem. – dźgnąłem ją lekko łokciem. Dziewczyna się uśmiechnęła. To już
drugi raz. Ale co jej się stało, że jednak postanowiła się do mnie odezwać. –
Julie. Przepraszam.
- Ale nie masz za
co. – popatrzyłem na nią zdziwiony. – Zrozumiałam. Chcieliście mnie chronić.
Ale to i tak nie pomogło.
- Ja to?
- Nie mogłam
spokojnie wyjść z domu, bo zaczepiali mnie jacyś kolesie, których widziałam
pierwszy raz na oczy. Mówili mi cos ciągle o Tobie. – powiedziała, a ja czułem,
że zaczynam się wkurzać.
- Coś Ci zrobili?
- Nie. Ale tylko
czekam kiedy wróci Greg. – popatrzyła przed siebie. – Ale nie chcę teraz o tym
rozmawiać. Okay? Chcę miło spędzić czas. Z wami.
- Okay. Ja również.
– najbardziej chciałem te dwa tygodnie
spędzić z Tobą. Ale ta dziewczyna na pewno do mnie nic nie czuje. Wydaję mi
się, że ważniejszy jest Niall; Nie spodziewałem się tego, że tak szybko mi
wybaczy. Jest kochana.
- Idę do chłopców.
Idziesz też? – pokazała palcem na ocean i na tych debili. Skinąłem tylko głową
i wstałem.
Julia’sPOV
Wybaczyłam mu, bo
dłużej już tak nie umiem. W samolocie dużo myślałam o tym, czy im nie wybaczyć.
I może jeżeli tego nie zrobię, zniszczę wszystkim wakacje. No i wybaczyłam. Nie
żałuję. Chciałam te dwa tygodnie spędzić w zgodzie i z Justinem. Chciałam je
zapamiętać. Nie z kłótnia, tylko z dobrze spędzonymi chwilami. Ale Justin na
pewno nic do mnie i tak nie czuje. Tylko się łudzę. Ale cóż. Przez dwa tygodnie
mogę być przy nim.
- Dlaczego nie
wchodzisz? – zapytał mnie Ryan.
- Nie mogę. Babskie
sprawy, rozumiesz. – zrobiłam smutną minkę.
- Aa. Okay. – Ryan
uśmiechnął się do mnie. – To chociaż nóżki zamocz. – podał mi rękę. Ujęłam ją i
weszłam do wody. – Zaraz wracam. – zostawili mnie tam sami i poszli się po
wydurniać. Stałam tam i śmiałam się z nich. Nagle podeszło do mnie dwóch
chłopców. Jeden przerzucił mnie sobie przez ramię, a drugi się tylko
przyglądał.
- Co do cholery?!
Puść mnie. – zaczęłam się wyrywać.
- Spokojnie Mała.
Teraz pójdziemy się wykapać. – zachichotał.
- Nie! – wykrzyczałam i zauważyłam, że w naszą stronę idzie
zdenerwowany Justin, do tego Ryan, Zayn i Chaz. Tak nadchodzą kłopoty i bójka.
***
I jak?
Wiem, też mało with Justin moments, ale starałam się. ;\
A tak po za tym to kocham was <3
za to że to czytacie. :)
dziękuję. !
Jeżeli będę pisać jeszcze jakieś opowiadanie, ktoś będzie czytał? :)




