środa, 7 sierpnia 2013

Part.20

- Hej Skarbie. – zostałam obudzona przez słodkiego buziaka Justina. Lekko otworzyłam oczy. Był pochylony nade mną, a ja nawet w tej chwili zachwycałam się jego oczami, pieprzykami i pełnymi ustami.
- Hej. – uśmiechnęłam się do niego.
- Jak się spało? – usiadł.
- Emm. Znakomicie. A Tobie? – też usiadłam.
- Przy takim skarbie. To jak myślisz? – poczułam, że się rumienie. – Oj. Śniadanko? – zapytał. Skinęłam tylko głową. Justin wyciągnął w moim kierunku rękę, ujęłam ją, a on pomógł mi wstać. Moje stopy zatrzęsły się od zimnego marmuru, który okrywał podłogę sypialni. Justin splótł nasze palce razem i wyszliśmy z pokoju.
- Dzień Dobry - wszyscy się z nami przywitali. 

- Hej. – usiadłam na blacie. Justin stanął obok mnie i objął ręką moje plecy.
- To co dzisiaj robimy? – zapytała Rox, a Harry nie dawał jej spokoju i muskał jej ramiona. Boże ten zboczeniec nawet przy nas nie umie się ogarnąć.
- Ja bym poszła na plażę. – zaproponowałam.
- A przecież nie możesz pływać. – odezwał się Ryan z pełną buzią.
- Już mogę. – powiedziałam z uśmiechem na twarzy i bawiłam się palcami Justina. 
- Ale Julie, Ty się boisz pływać w oceanie. – wyrwała Rox. Poczułam się zażenowana. Nie musiała tego mówić przy chłopakach. Niby się nie śmiali, ale było mi wstyd. Nie wiem czego, bo przecież nie każdy może lubić pływać w oceanie; Zeskoczyłam z blatu i wyszłam z kuchni, bo myślałam, że moje policzki za chwilę zaczną płonąć.
- Julia! – usłyszałam za sobą wołanie Rox, ale nie zwracałam na to uwagi, wyszłam na balkon, by trochę zaczerpnąć świeżego powietrza. Nagle poczułam oplatającą mnie parę rąk.
- Co się dzieje Skarbie? – wyszeptał mi do ucha Justin.
- Nic, po prostu nie musiała mówić tego przy wszystkich. – prawie wyszeptałam.
- Ale Kochanie to nic takiego. Każdy mam prawo bać się pływać w oceanie. – obrócił mnie tak bym patrzyła na niego. Już chciałam coś powiedzieć, ale Justin musnął moje usta. – Przestań marudzić tylko chodź coś zjeść i spadamy.

Spacerowałam przy brzegu, gdzie fale delikatnie pieściły moje stopy, uspokajając mnie przy tym. Cała gromadka wydurniała się w wodzie, a jak już wiecie nie lubię i nie umieli mnie namówić, bym weszła dalej do wody.
- Kochanie. – usłyszałam obok siebie głos Justina, nawet nie zauważyłam kiedy do mnie podszedł.
- Tak? – zapytałam.
- Chodź. – wyciągnął w moim kierunku rękę.
- Nie, Justin. – pokręciłam przecząco głową.
- Ufasz mi? – zapytał.
- No .. tak. – powiedziałam jąkając się trochę.
- No to podaj mi rękę i chodź ze mną. – namawiał. Spojrzałam mu w oczy, były przepełnione nadziei. Zawahałam się, ale podałam mu swoją rękę.
- Ale jak będę Ci mówić, że nie chcę to nie chcę. Okay? – zapytałam, a on tylko skinął głową i się uśmiechnął. Doszliśmy do wszystkich, widziałam minę Rox, była trochę zdziwiona, ale zarazem uśmiechała się od ucha do ucha, tamci też patrzyli na nas ze zdziwieniem.
- Kochanie, zmiażdżysz mi rękę. – Justin rozluźnił trochę mój uścisk. Nawet nie zauważyłam, że trzymam go aż tak mocno.

Rox’sPOV

Powinnam czasami ugryź się w język. Nie wiem dlaczego powiedziałam to co powiedziałam, ale Julie nie jest zła, więc jest git. Teraz chodzi po brzegu i się z nas śmieje.  
- Ona tak na serio? – zapytał Niall.
- No tak. Zawsze się bała. – odpowiedział mu Ryan.
- Udowodnię wam, że wejdzie. – odparł Justin, patrząc na Julie z wzrokiem pełnym pożądania. Tak, aż tak to było widać.
- No co Ty. Ze mną nigdy nie chciała wejść, z swoim ojcem też nie. Wątpię. – powiedział Ryan i pochlapał go wodą. Justin spojrzał tylko na niego z uśmieszkiem na twarzy i poszedł w stronę Julii.
- Co on znowu wymyślił? – podszedł do mnie Harry i oplótł dłonie wokół mojej tali.
- Nie wiem. Ale i tak mu się nie uda. – zaśmiał się Chaz.
- A ja tam w niego wierzę. Julie mu ufa. Pójdzie z nim zobaczycie. – powiedziałam przekonana. Wiedziałam, że tak będzie. Jest z Justinem, zdążyłam się domyślić, nawet nie musi mi mówić. Ale mogłaby. Po paru minutach, zauważyliśmy, że Justin idzie w naszą stronę i kogo trzyma za rękę? Tak Julie.
- Mówiłam. – powiedziałam dumnie.
- Nie wierze. Ten chłopak ma jakiś dar przekonywana. – zaśmiał się Chaz. Podeszli do nas bliżej, wszyscy zaczęli patrzeć się na nich jak by co najmniej mieli osiem głów. Idioci.
- Kochanie, zmiażdżysz mi rękę. – odezwał się Justin. Bała się, ale wielki plus dla niej, że jednak tutaj przyszła.
- Dobra zostawiamy was samych. Idziemy chłopaki. – pogoniłam ich. Wyszliśmy całkiem z wody.
- Kotek idziemy na spacer? – zapytał się mnie Harry.
- Yhym. – skinęłam głową. Wzięłam jego rękę i poszliśmy.
- Już myślałem, że to nigdy nie nastanie. – odezwał się po krótkiej ciszy.
- To znaczy? – zapytałam, bo kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Julie i Justin. – powiedział z uśmiechem na twarzy.
- A to. No wiem. Ale cieszę się bardzo. Julie potrzebuje już kogoś, któremu na niej zależy. A Justin właśnie taki jest. Jest dla niej odpowiedni. Tak jak Ty dla mnie. – zatrzymałam się i zarzuciłam ręce na jego szyję, a on objął mnie mocno w tali.
- Hmm. Jesteś. Pewna. Że. Jestem. Dla. Ciebie. Odpowiedni. ? – z każdym wypowiedzianym słowem przybliżał się do mnie jeszcze bardziej. Pokiwałam tylko głową. A on wpił się w moje usta. Składał delikatne pocałunki, a zarazem pełne namiętności. Jego język dotykał lekko mojej dolnej wargi prosząc o wejście, a ja z chęcią go zaakceptowałam. Próbowałam walczyć o dominację, ale z Harrym nie wygrasz.
- Mam na Ciebie ochotę. – szepnął mi do ucha i lekko je musnął.
- Pokój jest wolny. – uśmiechnęłam się.

Julia’sPOV

- Dobra zostawiamy was samych. Idziemy chłopaki. – pogoniła ich Rox.
- I co aż tak źle? – zapytał mnie Justin. A ja nie mogłam uwierzyć, że stoję tu gdzie stoję. Chłopak puścił moją rękę.
- Nie. – powiedziałam i znowu złapałam jego dłoń.
- Kochanie. Ja tutaj jestem, nic Ci się nie stanie. – zapewnił i puścił moją rękę. Pochlapał mnie woda, a ja nie byłam mu winna i mu oddałam. No to teraz rozpętałam wojnę. Justin znowu mnie ochlapał, a ja znowu mu oddałam. Chciał do mnie podejść, ale się przewrócił. Haha. Ciamajda. W końcu mu się udało i podszedł bliżej mnie. Splótł ręce wokół mojej tali. Wtulił swoją twarz w moją szyję, całując ją tak delikatnie. Poczułam przyspieszone bicie serca, policzki zapłonęły niewyobrażalnym ogniem, a ciało zaczęło rozpływać się pod jego dotykiem. Moje ciało zadrżało.
- Jesteś piękna. Julie Hamilton jesteś najpiękniejszą osobą, którą znam na świecie. Nauczyłaś mnie kochać i zapewniłaś, że mogę zaufać znowu dziewczynie. Potrzebuję Cię. – powiedział, a ja znowu poczułam, że się czerwienie. Schowałam głowę w jego ramie.   

- Nie, - podniósł moją głowę. – nie chowaj tej ślicznej buźki, już Ci mówiłem, obojętnie, że się rumienisz, ja to uwielbiam. – schował mój kosmyk włosa za ucho i pogładził moje policzki. Nic nie mówiłam tylko wpatrywałam się w jego oczy i przestudiowałam każdą część jego prześlicznej buźki. Od rozczochranych włosów, które tak wprost uwielbiam, jego ciemne brwi, po karmelowe oczy, malutki nosek i pełne usta, w kształcie serducha. Jest perfekcyjny. I to jak za wszelką cenę chce mnie ochronić i jest dla mnie taki opiekuńczy. Kto by nie kochał takiego chłopaka? Ja kocham; 
Mocno się w niego wtuliłam, a on podniósł mnie i oplótł moje nogi na jego biodrach.
- Kocham Cię. – wyszeptał mi do ucha. Poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Popatrzyłam na niego.
- Ja Ciebie też. – uśmiechnęłam się i lekko musnęłam jego usta.

Rox’sPOV

Jestem dzisiaj z Julie na zakupach, tydzień minął. Wreszcie mogłam oderwać ją od Justina. Chłopak tak ją kocha, że nie odstępuje jej na krok. Jak tak na nich patrzę, to cieszę się, że Julie znalazła takiego chłopaka.
- Julie, a co powiesz na tą bluzkę? – odwróciłam się do dziewczyny, ale moim oczom ukazał się tylko manekin. Rozejrzałam się dookoła, nigdzie jej nie było, zaczęłam chodzić po sklepie jak najęta. Ale bez skutku nigdzie jej nie było. I znowu to samo, już raz mieliśmy taką sytuację. Wybiegłam ze sklepu i szybko pobiegłam do hotelu.
- Jest tu Julie?! – powiedziałam biorąc głębokie oddechy.
- Nie, przecież jest z Tobą. – zaśmiał się Louis.
- Nie ma jej ze mną! – krzyknęłam, a wszyscy zbiegli się do salonu. – Justin nie ma Julie. – zwróciłam do chłopaka, a z oczu popłynęły mi łzy. Harry do mnie podszedł i mocno mnie przytulił.
- Jak to jej nie ma? Przecież, kurwa, była z Tobą, w sklepie jak przypuszczam. – prawie wykrzyczał.
- Ale nie wiem jak to się stało, porostu obróciłam się by zapytać, czy podoba jej się bluzka, ale jej już tam nie było. Chodziłam po tym sklepie, czy butiku, nie ważne. Al. Nie znalazłam jej. – powiedziałam, nie umiałam powstrzymać łez.
- A pytałaś kogoś? – zapytał Zayn.
- Nie. Nie przyszło mi to do głowy. Przepraszam. – znowu wtuliłam się w Harryego.

- Kochanie to nie Twoja wina. – Harry pogładził mnie po włosach. – A teraz się uspokój i nam pomożesz. Pokaż nam ten sklep. - Skinęłam tylko głową. Wytarłam łzy. Musiałam teraz być twarda. Ale jak? Jak moja przyjaciółka znowu zniknęła, a jak wspominam ostatnie jej zniknięcie, to przechodzą mnie ciarki.


***
Jakoś chyba nie podoba mi się to opowiadanie.. ;\ 
Jeszcze tylko dwa rozdziały + epilog. 
Nie wiem, czy sie wam spodoba. ;\ 
 Nudny?
(Bbboziu, uśmiech Justina mnie rozpierdziela.) 

1 komentarz:

  1. Uwielbiam.!!! Ciekawe co sie jej stalo.?
    Czekam na next .!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń